Bogumił Pijanowski
Blog / hyde parkO stronieTeksty własne,wiersze i prozaTeksty grupy literackiej AKANT i inne nadesłaneFotografieBlog hyde park










































































Wieczór Henryka Wrożyńskiego

Poezja HENRYKA WROŻYŃSKIEGO w pałacu Roberta Schweikerta w Łodzi

 

    Dzięki Agnieszce Batelli – Łódź zna i ceni jej dokonania artystyczne oraz niezwykłą aktywność w propagowaniu poezji – znalazłem się po pięćdziesięciu latach we wnętrzach pałacu Roberta Schweikerta. Pani Agnieszka powiadomiła mnie bowiem, że 12 maja, o godz. 18:00 odbędzie się tam wieczór autorski Henryka Wrożyńskiego zatytułowany Sekrety „Mahoniowego Pudełka”.

    Boże! Ileż mam wspomnień związanych z tym budynkiem! Bohater spotkania też uważa, że pewne miejsca mają przedziwną moc i że chyba kryją duchy wspomnień. Mówiły również o tym jego wiersze. Nim jednak napiszę parę słów o samym spotkaniu, nie mogę się powstrzymać, aby nie dodać, z czym mnie osobiście kojarzy się obecna siedziba Instytutu Europejskiego przy ul. Piotrkowskiej 262/264.

    Jako nastolatek biegałem tu regularnie na zbiórki harcerskie. To był dla mnie niezwykły okres aktywności, zapału, uniesień ideowych i uczestnictwa w czymś, co do dzisiaj zostało we wspomnieniach, jako coś wyjątkowo pięknego i szlachetnego. W tym pałacu była bowiem siedziba Komendy Hufca ZHP Łódź- Śródmieście. Najpierw powierzono mi prowadzenie drużyny harcerskiej, potem zostałem Kierownikiem Referatu Drużyn Młodszoharcerskich i redaktorem biuletynu „Szmery Hufca”. Z ukończeniem 18 lat życia zezwolono mi na samodzielne prowadzenie, pierwszego w moim życiu, obozu harcerskiego. Na Sali, na której teraz zasiedli widzowie organizowałem harcerskie bale sylwestrowe. Wiodłem korowody taneczne, organizowałem zbórki… Ach! Łza się w oku kręci.

    Pałac został zbudowany przez Roberta Schweikerta w 1910 r. Podczas wojny był tu bank niemiecki, a po wojnie kolejno siedziby PPR, ZHP i ZSMP i od 1991 r. Ośrodek Studiów Europejskich Uniwersytetu Łódzkiego. Od 1993 r. budynek zajmuje Instytut Europejski.

    I właśnie tu i teraz, w odnowionych wnętrzach, zdobnych w kolumny, stylowe żyrandole i piękne witraże, wypełniona po brzegi sala słuchała w skupieniu poezji Henryka Wrożyńskiego, który doskonale wyreżyserował swój spektakl.

    Henryk Wrożyński urodził się w Szczecinku. Obecnie, od 1988 r. mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest poetą nagradzanym i uznanym. Ma duży dorobek literacki. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz w Państwowej Szkole Teatralnej w Krakowie na Wydziale Aktorskim. Pracował jako aktor i asystent reżysera w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. W Stanach reżyseruje własne adaptacje, wykłada, prowadzi niezależny Teatr Studio21. Zainteresowanych odsyłam do Internetu.   

    Wiersze Wrożyńskiego wspaniale brzmiały dzisiaj w wykonaniu pani Kamili Sammler (aktorka Teatru im Jaracza), Sławomiry Kozieniec (aktorka Teatru Polskiego z Istambułu) i samego autora. Nastrój potęgowała piękna muzyka Bogdana Mazura – skrzypce i Sławomira Germaniuka – piano. W repertuarze znalazły się wiersze z tomików autora, BIAŁE PODKOLANÓWKI, TA ZIEMIA LUBI POLSKĄ KREW  i KAMIEŃ WYSTRZELONY Z PROCY. Po raz pierwszy został zaprezentowany cykl utworów pt. TRYPTYK ZIEMIAŃSKI, którego źródłem inspiracji były zdjęcia starego dworu w Bełdowie koło Aleksandrowa Łódzkiego.

    Prezentowane utwory zapadają w pamięć, jest w nich nostalgia za tym, co przeminęło, troska o ojczystą historię, wiara w opatrzność i nadzieja w zwycięstwo dobra nad złem. Na sali wyczuwało się skupienie, a była to przecież wybredna publiczność. Wśród zgromadzonych dostrzec można było między innymi osobę duchowną, posła, senatorów, ludzi nauki i kultury, poetów i  miłośników literatury.

   Po spektaklu można było nabyć tomiki z autografem autora.

   Następnie zebrani zostali zaproszeni do sali obok na lampkę wina i smaczne kanapki.

   Organizatorem spotkania było Polskie Towarzystwo Ziemiańskie im. Sługi Bożej Wandy Malczewskiej. Prowadził i zadbał o rozpropagowanie imprezy Tomasz Bieszczad.

 

                                                                                                               Bogumił Pijanowski

 

   
 
 

 

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 6


wiosna

Z wiosną przylecieli do nas przyjaciele z Włoch. Gościliśmy ich w domu i pokazywaliżmy Łódź. Byli pierwszy raz w Polsce. Przy dobrej organizacji można sporo pokazać. Sami nie wiemy, co posiadamy. Myślę, że odlecieli pełni wrażeń. Takie kontakty umożliwia teraz łódzkie Lotnisko Lublinek. Przeloty do Mediolanu i z Mediolanu są organizowane dwa razy w tygodniu. Wystarczy półtorej godziny i po podróży.

Oczywiście, po tej wizycie, sami z żoną też zrobiliśmy sobie wypad na długi tegoroczny weekend kwietniowo-majowy. Budząca się do życia przyroda to jest to!

Teraz będą imieniny, komunia wnuczki, Dzień Matki, urodziny etc. W maju tego typu imprez jest bardzo dużo.

O polityce wolę w tym miejscu nie pisać, bo to co się dzieje przechodzi wszelkie granice.

Wygląda na to, że te moje zapiski kronikarskie nawet psa z kulawą nogą nie obchodzą, bo rzadko ktoś wpisuje tu swoje komentarze, ale uparcie coś tu, miesiąc w miesiąc dodaję. Przydałby się jakiś dyskutant. Wszystko jedno w jakiej sprawie. A tak, to tylko wpsuję parę lapidarnych zdań.

  

 

                                                                                                                               Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 1






użytkownik
hasło
 
Zaloguj              
KontaktZbiory prywatne