Bogumił Pijanowski
Wiersze i prozaO stronieTeksty własne,wiersze i prozaTeksty grupy literackiej AKANT i inne nadesłaneFotografieBlog hyde park


















Mikrokosmos

Mikrokosmos

 

Miliardy różnorodnych komórek o dziwacznym kształcie.

Żyją razem luźno tworząc labirynt o zmiennej wielkości.

Wzdłuż trakcji nerwów, autostradą krwinek, w wyobraźni aucie,

jadę gdzieś rozpalony ciekawością prawie do białości.

 

Szukam centrali. Śledzę misterne tkanki. Robię wiraże.

Oto serce! Ono rządzi? Nie to tylko pompa jedynie!

Tkankę łączną i kości mijam, choć tworzą ciekawe pejzaże.

Pędzę dalej! Chcę znać sedno, skąd rozkaz do tych tkanek płynie.

 

Co czyni, że to wszystko w ruchu, że trawi, że krąży, wydala,

że oddycha, trzyma się i czuje? Pędzę w dół i do góry.

Coś się tam kończy, majaczy, przybliża i znowu oddala.

Przekraczam zbryloną zwartość ciała i oponę skóry.

 

Wokół las włosów, porowatość błony... Wspinam się na górę.

Na wierzchu oślepia mnie blask, mimo zaciśniętych powiek.

Patrzę na ten stwór od zewnątrz. Poznaję misterną strukturę.

Tak, wiem! Wiem na pewno! To jest cud natury. Ten stwór to człowiek!

 

Znowu wracam do wnętrza. Jak to działa? Wciąż centrali szukam.

Jestem wreszcie w mózgu. On najistotniejsze działania wymusza?

Nie! Nie on! To nie rozum! Przecież jego królestwem nauka.

Jest coś ważniejszego, czego nie widzę, w co wierzę. To dusza!

 

                                                                        Bogumił Pijanowski

 


Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Makrokosmos

Makrokosmos

 

Kiedy w noc ciemną sam jesteś na łące

i gdy dotkną Cię gwiazd roje błyszczące -

galaktyczny cud,

 

to zmilknie miałkość Twojej ludzkiej pychy,

ogarną  jakieś niebiańskie zachwyty

i Wszechmocny Bóg.

 

Jakiś Ty mały! Drobina jedynie,

co na  kulce Ziemi galaktyką płynie

 z mrowiem innych ciał.

 

Pryska buta i w przestworza ulata,

gdzie w kosmicznej nadprzestrzeni się splata

i rozum, i szał.

 

Ogromny wszechświat! Podziw i zdumienie!

Atom, gdy spojrzeć z kosmosu na Ziemię,

a tam na nim ja.

 

Praca, miłość, zdrowie, podłość, mamona,

polityka, czułość, Nobel, korona,

ta lub inna gra...

 

wszystko to tylko zwykłe bagatelki,

bo w tym wymiarze tylko Pan Bóg Wielki

czyny rachuje.

 

Z góry, co stworzył troskliwie dogląda,

i na tę duszę ze smutkiem spogląda,

co mu świat psuje.

                            Bogumił Pijanowski

 

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Będzie raj

Będzie raj

 

Amor będzie strzelał celnie.

Starczy mu w kołczanie

Strzał.

 

Aureolą z aniołami

Będę sobie w serso

Grał.

 

Zmityguje się polityk.

Nie będzie łapówek

Brał.

 

Słonko będzie świecić pięknie.

Nie spiecze astralnych

Ciał.

 

Zbutwieją narzędzia zbrodni.

Znikną pryszcze z wszystkich

Lic.

 

Ten co miał za dużo zawsze,

Teraz nie otrzyma

Nic.

 

Barwy zalśnią takie cudne,

Że się będzie chciało

Żyć.

 

Serca będą biły równo.

Będzie jeść co i co

Pić.

 

My w tym raju golusieńcy,

Szczupli, młodzi... W kącie

Wstyd.

 

Lekko skacząc po obłokach,

Gramy w berka.

Hyc!

 

Agresja, to tak sflaczeje,

Że aż będzie biednej

Żal.

 

Wszyscy Święci (jak w piosence)

Będą mieli wieczny

Bal.

 

 

Będzie tam rozkoszy tyle,

Że się wprost z radości

Łka.

 

Będę fruwał, jak motylek,

Albo jaka inna

Ćma.

 

Nikt nikogo nie obrazi.

Może klepnie (?) grając w

Berka!

 

Nawet zacny pan profesor

Z clownem skoczy do

Oberka.

 

Tu na ziemi, też jest trochę

Tego szczęścia. Też jest

Maj.

 

Korzystajmy z niego. Potem

Będzie już prawdziwy

Raj.

 

Więc się pławię w tych radościach

Skoro jeszcze starcza

Sił.

 

Póki padół ziemski depczę,

Póki będę na nim

Żył.

 

Spijam sobie to co dobre

I co dobre chętnie

Jem.

 

Tak jest teraz. W raju będzie

Dużo lepiej! Ja to

Wiem!

                                                                                              Bogumił Pijanowski


Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Rozśmieszyłem niebo

Rozśmieszyłem niebo

 

Jak na płótnach Chagall’a

troszeczkę ukosem,

po szczeblach pacierza

lekko się unoszę.

 

Niosę marne prośby,

małe tuzinkowe...,

lecz otwarto wrota

i niebo gotowe

 

wysłuchać, co bąkam.

Umilkło na chwilę.

Pan spojrzał uważnie:

„Po co tu przybyłeś?”

 

Zastygli Wszyscy Święci,

patrzą aniołowie,

a tymczasem u mnie

nagła pustka w głowie.

 

Tu przed chwilą wrzało,

wśród kroci spraw różnych.

Teraz taka cisza.

Ale jestem próżny!

 

Miliardy spraw ludzkich,

tak trudnych czasami,

istot żywych i martwych,

a ja z drobiazgami.

 

Speszyłem się bardzo.

Nie rzekłem ni słowa.

Pan Bóg spojrzał

na mnie tak jakoś od nowa.

 

Jąkam się: „- Ten, tego...”

- mamroczę wstydliwie

i Bóg, nie wiem czemu?,

zaśmiał się życzliwie!

 

Za nim niebo całe.

W krąg śmiech gromki słyszę.

Wesołość niebiańska

wypełniła ciszę.

 

Króciutko to trwało.

Znowu tam wre praca,

a do mnie jak echo

z dziwną dumą wraca,

 

jak bardzo speszony

rakiem się cofałem

i w asyście śmiechu

na ziemię spadałem,

 

jak się śmiali święci:

„Popatrzcie na niego!

To jest ten poeta,

co rozśmieszył niebo!”

 

                                    Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 1


Koniec wieku fraszką człeku

KONIEC WIEKU FRASZKĄ CZŁEKU *

 

Czas zagadką jest w przestrzeni.

Człek się rodzi, rośnie, żeni...

Czasem chudnie lub się pasie

Wszystko robiąc w swoim czasie.

Człek starzeje się, umiera...

Mija wiek i mija era.

 

Gdzieś w kosmosie inna miara,

Jakiś inny rytm zegara.

Śmiesznie dumać o swym losie,

Gdy pomyśleć o kosmosie.

To, że kończy się stulecie

Jeno fraszką dziejów przecie.

 

                                 Bogumił Pijanowski



* Wiersz wyróżniony w konkursie Radia Łódź oraz Katedry Literatury Romantyzmu i Literatury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego ZA FRASZKĘ NA KONIEC WIEKU, znalazł się w zbiorze UFF, WIĘC SIĘ NIE SKOŃCZYŁ ŚWIAT... fraszki na koniec wieku; wyd. Oficyna Bibliofilów, Łódź 2001. Wiersz wysłałem dla zabawy. Nagroda mnie zaskoczyła, działając na tyle mobilizująco, że zacząłem zbierać swoje utwory i wydałem nawet własny tomik pt. "Wiersze pod zielonym spinaczem" (2004 r.). Przedtem traktowałem moje wierszyki bardzo niepoważnie, choć i teraz traktuję je dość lekko.

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Kosmiczna galareta

Kosmiczna galareta

 

Weźmy choćby galareta.

Wabi ona w pewnym sensie,

Bo gdy dotkniesz (w tym podnieta!),

To się trzęsie.

 

A powiedzmy taka stal -

Twarda i brylasta.

Trochę nawet żal,

Że nie z ciasta.

 

Dla mnie prawie to obraza,

Gdy chcą abym bywał twardy,

Nerwy miewał, jak z żelaza

Bez musztardy.

 

Bez musztardy? Za nic w świecie!

Pikanteria - sprawa inna!

Z galaretą dobra przecie.

A stal zimna!

 

Bo doprawdy, czy jest sens

I  w ogóle, czy się da

Ugryźć stali choćby kęs?

Chyba żeś jest rdza?!

 

Za to takie zimne nóżki,

Albo w galarecie karp -

Po prostu lizać paluszki.

Istny skarb!

 

W nosie wszystkich mam twardzieli!

Nęci płoche - byle żywe.

Jest - co by nie powiedzieli -

Urokliwe.

 

I dlatego galareta

Atrakcyjna w każdym sensie.

Dotknąć bierze mnie podnieta,

Niech się trzęsie!

 

                   Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Teraz

 

Wyjrzał z przeszłości

Zawahał się ale postawił niepewnie stopę

przekroczył iluzoryczną granicę

wszedł w dziś

 

aorty tego świata

pełne pędzących metalowych puszek

nocą to świetliki

dniem marki firm najróżniejszych

 

nerwy miast kolorowe i agresywne

szyldy gryzą przechodzących

oni biegną

nie idą

śpieszno im do zatracenia

spętani siecią komputerów

spraw nie załatwionych

na które nikt nie czeka

 

okna domów

iluminują niebieską poświatą

to tam połykane są słowa

obrazy smakowite i te trujące

wypluwane przez ekrany

oczy wlepione

otępiałe twarze rozświetla

tłocznia mieszaniny prawdy i kłamstwa

 

myśli

czy tamte trudy były łatwiejsze

czy tamta szarość nie była barwniejsza

czy tamte zawiłości nie były prostsze

czy zawinięty w folię chleb z Supermarketu smakuje lepiej

albo wiersz wystukany na klawiaturze?

 

Ma jednak szczęście

to chwila rozmowy z dzieckiem sprawia radość

znowu prostuje kark i pogwizdując wplata się w mrowie sklonowanych łowców słów

 

2008 r.                                                             Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0






użytkownik
hasło
 
Zaloguj              
KontaktZbiory prywatne