Bogumił Pijanowski
Wiersze i prozaO stronieTeksty własne,wiersze i prozaTeksty grupy literackiej AKANT i inne nadesłaneFotografieBlog hyde park


















Usposobienie


Usposobienie

 

O, nie! O, nie! Nie, nie, nie, nie!

Poważnie to nie ze mną!

Żartuję nawet kiedy śpię.

W radości życia sedno!

                  Niech was nie zwiedzie smutna mina.

                  To tylko maska. Pod nią wrze!

                  Najlepiej o tym wie rodzina,

                  Że na poważnie ze mną nie!

Czasami życia ślepy los

Obuchem w głowę palnie.

Wtedy mi mówi jakiś głos,

Że nie jest tak fatalnie,

                  Że nie ma co w  rozpaczy tkwić,

                   Przede mną jeszcze tyle...,

                   Więc warto na tym świecie żyć.

                   Łap uśmiech jak motyle!

Nie każdy żart jest tynfa wart.

Lecz chyba mogę przysiąc,

Że mam do figli jakiś "fart".

Udało mi się z tysiąc.

                   Tu jednak dodam dla ścisłości,

                   Iż pewien umiar lubię.

                   Bez szyderstw, czy też nachalności.

                   Nawet po wódce, gdy mam w czubie.

A jeślim czasem przebrał miarkę.

To dziś się kajam. Przebacz Boże!

Za karę Daj goryczy czarkę.

Wychylę ciut w pokorze.

                     Bywa, że  gdzieś się zacietrzewię

                     (po przodkach temperament mam),

                     A  potem sam się z siebie śmieję.

                     Słowo honoru daję wam.

Gdy umrę, idąc na mój grób,

Nie szlochaj. W tej mogile

Spoczywa dość pogodny trup.

                                        I to by było tyle.  

 

                                                   Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 1


Po mojej stronie lustra

Po mojej stronie lustra

 

Patrzę do lustra. Znam faceta!

Trzeba zasłonić to zwierciadło!

Twarzyczka jakaś jest nie taka

I brzuszek mu porasta w sadło.

 

Od środka przecież jestem inny,

Jakiś weselszy, nie tak stary,

Pełen wigoru i dziecinny,

I - do pioruna! - nie tak szary.

 

W tym tremo wszystko przylizane,

Myśli  sczesane, czyny zmyte,

Porywy w polu rozsypane

I pozy grubą nicią szyte.

 

Gdy teraz tu przed Wami stoję,

To, przed tym lustrem wyznać muszę,

Że czuję dreszczu niepokoje

I na ramieniu własną duszę,

 

Lecz kiedy w niebie Bóg zapyta:

„Co popełniłeś? Gadaj szczerze!”.

Odpowiem hardo Mu i kwita:

„Wiersze pisałem w dobrej wierze!”.

 

Marzec, 2006 r.

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0


Po obu stronach lustra

  Po obu stronach lustra                                 

 

Po mojej stronie lustra: słońce,

Słowa ubrane w rymy płyną,

Kwiatów przeróżnych moc na łące,

Lato jest latem, zima zimą.

                          Po drugiej stronie:

                          czarno,

                          zgrzyty,

                          coś pokręcone,

                          coś niechciane,

                          jakieś pretensje,

                          jakieś żale

                          i wiersze

                          łzami podpisane.

Po mojej stronie lustra psoty,

Chochlik jest bowiem moim bratem.

Smutkom nic tutaj do roboty.

Wiosna tu wiosną, lato latem.

                          Po drugiej stronie:

                          udawanie,

                          cośchciejstwo,

                          i rozpacze,

                          ckliwości,

                          życie w stresie

                          i  często Smętek

                          w kącie

                          płacze.

Po mojej stronie lustra tęcze

Wszystkimi się barwami mienią

I jest tak co dzień. Słowem ręczę!

Na wiosnę, zimą czy jesienią.

                          Po drugiej stronie:

                          mody,

                          ktoś kogoś

                          czasem źle traktuje…

                          oszczerstwo,

                          zawiść

                          i popisy,

                          i biedny

                          anioł popłakuje.

Po mojej stronie wszystko w normie,

Zielone krzewy wkoło rosną,

Słowa się śmieją w zgrabnej formie

Jesień jesienią, wiosna wiosną.

 

                           Bogumił Pijanowski

Dodaj komentarz Pokaż komentarze     komentarzy: 0






użytkownik
hasło
 
Zaloguj              
KontaktZbiory prywatne